Voodoo People – ad vocem

Po wysłuchaniu podcastu Voodoo People (do odsłuchania tutaj: facebook.com/demeterpolska)
postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami dotyczącymi tematów, które porusza Iza Popko.
Autorka mówi bardzo ciekawie, ale jako praktyk, uprawiający od wielu lat warzywa zgodnie z
kalendarzem biodynamicznym, chciałbym sprostować kilka kwestii.
W kalendarzu tym nie chodzi o fazy Księżyca (pełnia niewątpliwie wpływa na człowieka, o czym
doskonale wiedzą na przykład lunatycy, cierpiący na zaburzenia snu oraz położne, bo wtedy rodzi się
znacznie więcej dzieci). Zarówno Rudolf Steiner, jak i później Maria Thun skupiali swoją uwagę nie na
fazach satelity Ziemi, lecz na jego wędrówce nad horyzontem. Od perygeum, czyli najniższego
położenia, Księżyc podąża do apogeum, czyli najwyższego położenia, inaczej mówiąc zaczyna się
wznosić. W tym czasie w nadziemnych częściach roślin intensywnie krążą soki. Są to dni liścia. Po
dojściu do apogeum Księżyc zaczyna opadać, mamy wówczas dni korzenia.
Przestrzeganie tych terminów przynosi wymierne efekty, o czym mogłem się sam przekonać, gdyż od
dwóch lat staram się ich przestrzegać. Warzywa z mojego ogrodu doceniają klienci BioBazaru w
Katowicach (facebook.com/BioBazar.Katowice)ale także gliwiczanie odwiedzający Targ na Zielonym
https://nazielonym.pl/targ-na-zielonym/ no i zupełnie niesamowici Klienci z Mikołowa-Kamionki
https://www.facebook.com/EkoBioOrganicCentrum gdzie mamy samoobsługowe stoisko .
Samoobsługa polega na tym, że klient sam wybiera sobie towar z półki waży go i płaci do kasetki
odliczoną kwotę a jak trzeba to sam sobie wydaje resztę. O tym jak niezwykli ludzie tu mieszkają
świadczy fakt, że przez ponad rok działania tego stoiska tylko raz brakowało pieniędzy do pełnej sumy,
zazwyczaj wszystko się zgadza a często jest więcej i to grubo więcej niż by należało ! Mimo, że
warzywa z naszego ogrodu są nieco droższe, to ze względu na ich smak i wartości odżywcze, nasz
stragan pustoszeje bardzo szybko. Maria Thun w kalendarzu „Dni Siewu” podaje, że Księżyc nie jest
źródłem energii dla roślin, lecz tylko jej przekaźnikiem. Źródło energii znajduje się gdzieś w
Kosmosie, dla wierzących jej praprzyczyną jest Bóg. Energia przekazywana przez konstelacje planet
naszego Układu Słonecznego, wpływa nie tylko na krążenie soków w roślinach, ale również na
wszystkie żywe organizmy na naszej planecie, a nawet na przyrodę nieożywioną, czyli – na przykład –
na pogodę. Aby nie być gołosłownym, proszę zapoznać się z prognozą pogody na luty tego roku,
zamieszczoną w „Dniach Siewu” (zobacz foto). Do połowy miesiąca będzie zimniej niż w styczniu a po
połowie pojawi się więcej słońca. Będziemy mieli więc okazję sprawdzić przewidywania tego
kalendarza.
W tym miejscu chciałbym przytoczyć historię, która przydarzyła mi się w maju ubiegłego roku. Maria
Thun w „Dniach Siewu” podawała , że po „zimnych ogrodnikach” nastąpią kolejne ochłodzenia,
1
dopiero od końca maja nadejdą zarówno ciepłe dni, jak i noce. Chcąc uprzedzić moich kolegów,
którzy również uprawiają ogórki, przygotowałem wcześniej niż zazwyczaj rozsadę odmiany znanej mi
od lat, idealnie nadającej się do uprawy na ogórki małosolne i do kiszenia. Mam garaż, ogrzewany i
doświetlany, w którym zawsze robię moje rozsady. Wytrzymałem do 15 maja i postanowiłem, że
następnego dnia posadzę je do namiotu, ogrzewanym w razie potrzeby grzejnikiem gazowym. Z mojej
pięćdziesięcioletniej praktyki ogrodniczej wiem, że jeżeli rozsada ogórków zostanie przechłodzona w
temperaturze poniżej +10°C to można ją spokojnie wyrzucić, bo plon z takich roślin nie będzie
zadowalający zarówno pod względem ilości, jak i jakości. Ogórki muszą mieć ciepło, zarówno
korzenie, jak i łodygi, i z tym nie ma co dyskutować. Już parę razy żal mi było wyrywać nadal zielone
rośliny, ale później widziałem, że tylko zajmowały miejsce w namiocie. Ich pielęgnacja pochłonęła
pieniądze i czas, a mimo to plon ogórków był niski, a na dodatek były one niesmaczne .
W nocy z 16 na 17 maja stało się tak, jak napisała w swoim kalendarzu Maria Thun. Przyszło
ochłodzenie, tak duże, że mimo włączonego grzejnika i wentylatora, nad ranem temperatura w
namiocie obniżyła się do 4,5 °C i utrzymywała się na tym poziomie przez pięć godzin. Chciało mi się
płakać i już myślałem, że w tym roku ogórków nie będzie, bo zanim drugi raz przygotuję rozsadę i ją
posadzę, to zacznę zbierać w sierpniu, czyli po sezonie na warzywa spod osłon.
Z takim nastawieniem poszedłem do namiotu. Kiedy jednak stanąłem w jego drzwiach, usłyszałem w
mojej głowie wyraźny głos: „To nie ty będziesz decydował, co w tym ogrodzie ma żyć, a co nie.”
Nadmienię, że tu moim szefem jest Stwórca i to On mówi mi codziennie, co mam robić. Słucham go,
bo nic w ogrodzie nie należy do mnie. Ani jeden metr kwadratowy ziemi, którą uprawiam nie jest
moją własnością, cały grunt dzierżawię za darmo lub za symboliczną opłatą. Wszystkie narzędzia i
nasiona kupuję za pieniądze zarobione na uprawie warzyw. Nigdy na ten cel nie brałem kredytów, ani
pożyczek, a mimo to nigdy niczego mi nie brakowało a pomoc mam zewsząd, tak od mojej rodziny,
przyjaciół, sąsiadów a nawet wolontariuszy, którzy przychodzą tu popracować traktując to jako
terapię w dobie koronowirusa mając za wynagrodzenie sałatę, pietruszkę lub pomidory czyli to co
akurat jest w zbiorach.
Wracając do naszych ogórków w maju 2020 r. Wszedłem do namiotu, rozłożyłem ręce, spuściłem
głowę i zabrałem się do przywiązywania roślin do sznurków, utrzymujących w pionie ich łodygi. W
telefonie do dziś przechowuję zdjęcia, które zrobiłem, gdy ogórki zaczęły owocować. Jeszcze nigdy
nie miałem tak pięknych roślin i tak obficie owocujących.
Kolejna historia z nimi związana. Nasz sąsiad ma wnuczkę trzyipółletnią i – jak każdy dziadek – jest na
jej punkcie kompletnym świrem, kocha ją nad życie. Kupuje od nas regularnie różne warzywa, ale
głównie pomidory. Kiedy zaczęły się zbiory ogórków, poczęstowałem go „na przynętę” świeżym
ogórkiem, mając nadzieję, że zostanie moim klientem również i na to warzywo. Za tydzień wrócił i
2
kupił świeżo zebrane ogórki. Poczęstował nimi swoją wnuczkę Madzię, a ta od razu pochłonęła 1,5 kg
surowych ogórków, nieobranych, a może nawet nieumytych. Nie mogła się od nich oderwać .
W następnym tygodniu Madzia wyjechała z rodzicami na wakacje nad Bałtyk. Po dwóch dniach córka
sąsiada dzwoni: „Tata ratuj, bo Madzia nic nie chce jeść! Tylko te twoje ogórki jej smakują. Żadne
inne, które tu jej kupujemy, na oko identyczne, nie nadają się – jej zdaniem – do jedzenia, wszystko
ląduje w koszu!”. Nazajutrz pan Janek zamówił 15 kg ogórków i po południu, po pracy, wsiadł w auto i
popędził 450 km nad morze, żeby ratować wnuczkę od śmierci głodowej, a jej rodzicom – urlop.
To nie koniec historii z naszego biodynamicznego ogrodu. Jesienią córka namówiła mnie do wysłania
kilku próbek warzyw na konkurs organizowany przez redakcję magazynu kulturalno-kulinarnego
Kukbuk, który do tej pory odbywał się wiosną, ale w tym roku z powodu pandemii przeniesiono go na
październik. Jest on skierowany do lokalnych producentów, rzemieślników, właścicieli gospodarstw
agroturystycznych i wszystkich tych, którzy dzielą się swoją pasją, tworząc produkty wyjątkowe i
czyniąc nasze życie piękniejszym. Wysłałem miks sałat, kukurydzę cukrową, no i oczywiście ogórki. W
kategorii „Z pola i wody”, w której startowało ponad 400 uczestników, wygraliśmy złote jajo Kukbuka.
Jury nagrodziło nas „za działanie zgodne z kalendarzem biodynamicznym i za spektakularny efekt
współpracy człowieka z przyrodą”. Doceniono wyjątkowy smak naszych warzyw i zauważono ich
wyjątkowość. Więcej informacji na ten temat: laureaci-4-edycji-konkursu-kukbuk-poleca.
Rolnictwo biodynamiczne to sposób na wykorzystanie energii z kosmosu, z którą przestałem walczyć
pięć lat temu. Od trzech lat świadomie ją wykorzystuję z pożytkiem dla mnie, mojej rodziny i moich
klientów, którzy nie mogą się doczekać nowych zbiorów z naszego ogrodu. Ja również czekam na nie
z utęsknieniem.
Dzisiejsze media na ogół nie są zainteresowane pracą takich zapaleńców jak ja, nie chcą, aby
konsumenci, zwykli ludzie, poznawali nasze historie. Dla mnie jednak to, co obecnie robię jest
niezwykle fascynujące!
Moją misją jest dostarczanie ludziom warzyw i owoców, która nie tylko smakują, lecz także
całościowo odżywiają i leczą ich organizmy, oczyszczając je ze złogów i toksyn, będących rezultatem
spożywania pokarmów, nie zasługujących na miano żywności.
Konwencjonalne rolnictwo nie potrafi produkować pełnowartościowej żywności, gdyż rośliny są
uprawiane w glebie zawierającej jedynie szkielet mineralny i składniki pokarmowe podane przez
rolnika w formie nawozów sztucznych (NPK, czasem Ca, Mg i mikroelementy), a często zawierają
również pozostałości środków ochrony roślin. W glebie rolników konwencjonalnych brakuje
kompleksu mikrobiologicznego, który naturalnie powinien występować na skórze i w jelitach
zdrowego człowieka. Uważam, że przerwanie tego łańcucha mikrobiologicznego odpowiada za plagę
chorób cywilizacyjnych, w tym nowotworów.
3
Współczesna medycyna koncentruje się na leczeniu objawów chorób, nie szukając ich przyczyn. I robi
to z dużym powodzeniem. Obecnie onkolodzy potrafią wydłużyć życie chorego na raka jelita grubego
o 20 lat. Ja jednak wolę żyć szczęśliwie i zdrowo, bez chorób, dbając przez całe życie o swoją dietę.
Jestem daleki od teorii spiskowych, ale to chyba nie przypadek, że niemal wszystkie koncerny
farmaceutyczne zajmują się również produkcją pestycydów, a często prowadzą hodowlę nasion z
wykorzystaniem GMO. Warto również wiedzieć, że ponad 80% światowego rynku materiału
nasiennego jest kontrolowane przez 30 globalnych firm nasiennych. To oni decydują o tym, co my
mamy jeść!
Niestety współczesnym światem rządzi pieniądz, a koncerny farmaceutyczno-agrochemiczne nie
mają żadnych skrupułów i nachalnie reklamują swoje produkty. Są przy tym bardzo humanitarne –
najbardziej zależy im na naszym długim życiu. Nasze zarobki powinny być niezbyt wysokie, bo wtedy
będziemy kupować w dyskontach w żywność konwencjonalną, bo tylko na taką będzie nas stać! To
już jest połowa ich sukcesu. Po czterdziestce zaczniemy chorować na cukrzycę, stwardnienie rozsiane,
jakiś nowotwór lub serce odmówi nam posłuszeństwa. Wtedy zaczniemy wyprzedawać dorobek
naszego życia: auto, dom albo działkę. Leczyć będziemy się „ich” medykamentami, a im rzadszą
mamy chorobę, tym więcej oni na tym zarobią. Jeżeli jeszcze mamy, nie daj Boże, kochającą nas
rodzinę, to przy okazji zrujnujemy również i ją, bo przecież rodzina będzie nas ratować.
Nie jesteśmy jednak bezbronni. Mamy rozwiązanie. Unikajmy jałowej żywności, której jedyną zaletą
jest niska cena. Dla naszego zdrowia zrobimy na pewno lepiej, jeśli oprzemy naszą dietę na
produktach pełnowartościowych. Żeby nie zrujnować naszego domowego budżetu, kupujmy ich
mniej, tak żeby nic nie wyrzucać a ponieważ produkty rolnictwa biodynamicznego są mistrzami
smaku, nie będzie to trudne.
Jeśli zgadzacie się z moim tokiem myślenia, prześlijcie ten tekst swoim znajomym!

 

Jacek Pospiszyl

 

 

Jeśli zgadzacie się z moim tokiem myślenia, prześlijcie ten tekst swoim znajomym!

Demeter Polska na BIOEXPOWarasaw

Podobnie jak w ubiegłym roku, również i tym razem nie zabrakło nas w gronie 230 wystawców drugiej edycji Międzynarodowych Targów Żywności i Produktów Ekologicznych– bioexpo.pl. To jedyne takie wydarzenie w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej, dedykowane tylko branży ekologicznej–doskonałe miejsce spotkań producentów, handlowców i klientów indywidualnych.

Mimo pandemii i mniejszej liczby gości targowych, przede wszystkim zagranicznych, nasze stoisko odwiedziło więcej osób niż rok temu! Cieszy nas również większa rozpoznawalność znaku Demeter. Na naszym stoisku gościliśmy firmy: GREEN LINE prowadzącą dystrybucję biodynamicznych kosmetyków marki MARTINA GEBHARDT NATURKOSMETIK–biokosmetyki-hurt.eu oraz ECOFARMPOLSKA, dystrybutora naturalnych produktów marki Baldini by Taoasis, używanych jako przyprawy do potraw i napojów oraz w aromaterapii – ecofarmpolska.pl.

 

Byli z nami również rolnicy zrzeszeni w naszym Stowarzyszeniu: Joanna i Krzysztof Rzeźniccy prowadzący rodzinne gospodarstwo zajmujące się uprawą borówki amerykańskiej, derenia jadalnego, mini-kiwi oraz uprawą i suszeniem skrzypu polnego –organic.blueberry.prv.pl, Katarzyna Jóźwiak, prowadząca plantację aronii –aroniaorganicfarm.com oraz Janusz Rutka, sadownik przestawiający sad na metodę biodynamiczną (uprawa jabłoni, grusz, śliw, wiśni i czereśni).

 

Towarzyszyła nam również Michalina Ostek z P.W. OTYLIA. Firma ta od ponad 30. lat wydaje kalendarz „Dni Siewu” Marii Thun oraz książki z dziedziny rolnictwa i ogrodnictwa biodynamicznego, zajmuje się również sporządzaniem i dystrybucją preparatów biodynamicznych.

 

Wśród naszych gości znalazło się też kilku przetwórców żywności zainteresowanych certyfikacją DEMETER. Ze względu na zagrożenie COVID 19 stoisko nasze stoisko odwiedziło niewielu obcokrajowców. Tym większą i miłą niespodziankę sprawił nam Enrico Amico, prezes włoskiej organizacji Demeter.

 

Poza tym w strefie Demeter, zorganizowanej po raz pierwszy na targach, znalazły się stoiska firm i gospodarstw posiadających certyfikat DEMETER lub będących w trakcie przestawiania na metodę biodynamiczną: Dolina Gryki, Juchowo Farm, Solvino, Weleda oraz Winnica Wieliczka.

Cała nadzieja w ziemi, czyli dlaczego w czasie pandemii warto myśleć i działać biodynamicznie?

Pandemia koronawirusa to nie tylko kryzys, to ostrzeżenie. Do tej pory alarmy o wyczerpujących się w połowie roku zasobach naszej planety i globalnym ociepleniu prowadzącym do pogodowych katastrof, nie trafiały ani do decydentów, ani szerokiej publiczności. Przeciwko konsumpcyjnej polityce eksploatacji zasobów naturalnych buntowali się albo nieliczni, albo słabi. Jednak dziś alarmują już nie tylko ekolodzy, organizacje pozarządowe, czy młodzież zaangażowana w klimatyczne strajki. Coraz częściej o skutkach kryzysu klimatycznego mówią rolnicy i producenci żywności.

O ile nie jest jeszcze zbyt późno, pandemia to jasny sygnał, że nasza planeta przechodzi niezrozumiałe dla nas przemiany, które mogą realnie zagrażać naszemu zdrowiu i życiu. Czy jednak poświęcamy temu wystarczająco dużo uwagi? W wyniku pandemii w mediach mówi się wiele problemach, jakie wywołała w kontekście wyborów prezydenckich, czy zawirowańna rynku pracy. Narzekamy na niewygodne maseczki i utrudniony powrót do szkół. Największe redakcje medialne na świecie wybierają tematy zastępcze, bo boją sięstawić czoła faktom – Ziemia stała się tykającą bombą.

Nie jest to oczywiście pierwszy dzwonek. W latach 80 i 90., kiedy budziła się Solidarność i upadał Mur Berliński, do Polski zaczęli docierać pierwsi goście z Zachodu, przynosząc alarmujące wieści. Mieszkańcy krajów takich jak Niemcy, Holandia, czy Szwajcaria zdawali sobie sprawę, że polityka kapitalizmu prowadzi do rabunkowej eksploatacji ludzi i ziemi. Szukali alternatyw. Postrzegali światza Żelazną Kurtyną w sposób romantyczny, jako krainę nieskażoną intensywnym, nowoczesnym rolnictwem, jakie oni znali już od kilkudziesięciu lat.

Ekościema – czy to naprawdę eko?

Bio, eko i organic –produkt oznakowany takimi wyrażeniami powinien pochodzić z rolnictwa ekologicznego. Oznacza to, że musi zawierać co najmniej 95% składników ekologicznych, czyli niemodyfikowanych genetycznie, uprawianych bez sztucznych nawozów i chemicznych środków ochrony roślin oraz wytwarzanych przy użyciu ograniczonej liczby substancji dodatkowych.

Najprościej produkt pochodzący z rolnictwa ekologicznego możemy poznać po logo, które obowiązuje w całej Unii Europejskiej:

Więcej o tym, jak rozpoznawać produkty ekologiczne w rozmowie, którą nasza koleżanka Katarzyna Gubała przeprowadziła na antenie Radia Wrocław:

https://www.facebook.com/KatarzynaGubala1978 ttpss://www.radiowroclaw.pl/articles/view/98531/Ekosciema-czyli-co-jest-a-co-nie-jest-eko

Warto wiedzieć, że produkty ze znakiem Demeter nie tylko spełniają unijne przepisydotyczące rolnictwa ekologicznego, lecz także są wytwarzane według znacznie surowszych standardów produkcji. W gospodarstwach biodynamicznych stosuje się preparaty biodynamiczne, chroniróżnorodność biologiczną i szanuje naturę zwierząt.

Kwiaty cukinii w cieście

Polecamy włoski przysmak – kwiaty cukinii w cieście. Warzywa uprawiane przez Jacka Pospiszyla, członka naszego stowarzyszenia, w „Ekologicznym Ogrodzie Permakulturowym”, świetnie nadają się do kulinarnych eksperymentów. Tym razem proponujemy kwiaty cukinii w cieście przygotowanym z biodynamicznej mąki z Juchowa (https://www.facebook.com/Juchowo) z dodatkiem wody gazowanej Muszynianka, zasmażane na portugalskiej oliwie z certyfikatem Demeter(https://www.facebook.com/riscagrande). Potrawa tajest prosta w przygotowaniu i fantastyczniesmakuje! Cukinia ma dwa rodzaje kwiatów: męskie, rosnące na cienkich łodyżkach i żeńskie, które mają na końcu zalążki owoców cukinii.Należy pamiętać, aby z kwiatów męskich usunąć pręciki, odznaczających się lekką goryczką.

Ul edukacyjny w pasiece Demeter Polska

W pasiece Demeter Polska, znajdującej się w Juchowie, na terenie największego gospodarstwa biodynamicznego w Polsce, powstał właśnie ul edukacyjny.

Cieszymy się bardzo, że będziemymogli obserwowaćcodzienne życie pszczół.

Ul będzie wykorzystywany podczas zajęć oświatowych z dziećmi i młodzieżą, a także z osobami dorosłymi, prowadzonymi w ramach „Projektu wiejskiego Juchowo”.

Stowarzyszenie Demeter Polska członkiem BiodynamicFederation-Demeter International

Stowarzyszenie Demeter Polska, po dwuletnim okresie starań, zostało przyjęte
wraz z organizacjami rolnictwa biodynamicznego z Chin, Czech, Ekwadoru, Litwy, Malezji, Słowacji,
Sri Lanki, Turcji i Urugwaju, do międzynarodowej społeczności rolnictwa biodynamicznego.

Od 22 czerwca br. jesteśmy pełnoprawnym członkiem nowej federacji: BiodynamicFederation –Demeter International, utworzonej 8 lutego br. i skupiającej 47 organizacji z całego świata. Uzyskaliśmy nie tylko nie tylko prawo głosu na Walnym Zgromadzeniu Członków,
lecz także możemy liczyć na wsparcie rozwoju rolnictwa ze znakiem Demeter w Polsce.

Więcej informacji: www.demeter.net/member-assembly-2020

Piszą o nas: Gotuj w stylo eko – nr 13, Lato 2020

Właśnie ukazał się trzynasty numer Lato 2020 bezpłatnego magazynu Gotuj w stylu eko.pl

Pismo jest dostępne w wybranych specjalistycznych sklepach ekologicznych.

Można je również pobrać TUTAJ

Szczególnie polecamy lekturę artykułu na str. 9, pt. „Rośliny wskaźnikowe”, na temat prostej oceny warunków gospodarowania na polu, łące i ogrodzie.  O możliwości uprawy danego gatunku rośliny decydują przede wszystkim dwa czynniki: jakość gleby oraz zaopatrzenie w wodę. Gleba glebie nie równa. Jak szybko ocenić jej jakość, aby właściwie dobrać rośliny uprawne do warunków siedliska? Warto w tym celu uważnie obserwować rośliny rosnące na polu, łące czy w ogrodzie.

Link do profilu Gotuj w stylueko.pl  na facebooku: https://www.facebook.com/gotujwstylueko/

Maria Thun – innowatorka i popularyzatorka rolnictwa biodynamicznego

Maria Thun(1922-2012), niemiecka antropozof, niestrudzona pionierka i animatorka rolnictwa biodynamicznego. W 1952 r., opierając się na „Kursie rolniczym” Rudolfa Steinera, rozpoczęła systematyczne prace badawcze nad wpływem rytmów kosmicznych na rośliny. Pracę tę kontynuuje jej syn Matthias, mistrz pszczelarstwa, zajmujący się od 1965 r. działaniem rytmów kosmicznych na pszczoły.

„Dni siewu” autorstwa Marii Thun, tłumaczone na 21 języków, ukazują się nieprzerwanie od 1963 r. W polskiej wersji językowej publikuje je od roku 1984 wydawnictwo Otylia. Corocznie opracowywany kalendarz biodynamiczny jest oparty na wiedzy o wpływie i oddziaływaniu Słońca, Księżyca i planet oraz ich rytmów na wegetację roślin. Zalecenia dotyczą najkorzystniejszych dni i godzin do przeprowadzania zabiegów uprawowych oraz terminy krytyczne, w których nie powinno się ich wykonywać.

Maria Thun prowadziła ożywioną działalność wykładową, przede wszystkim angażowała się w propagowanie wiedzy wśród kobiet. Opublikowała wiele książek, z których najbardziej znane (dostępne w języku polskim) są: „Chwasty” i „Zalecenia na podstawie badań konstelacji”.
Opracowała preparat łajniakowy, powszechnie stosowany w okresie przestawiania (konwersji). Jest to rodzaj szczepionki glebowej, zawierający wiele pożytecznych grzybów i bakterii sprzyjających wzrostowi roślin.

Ruszamy z wytwarzaniem preparatów biodynamicznych!

Ruszamy z wytwarzaniem preparatów biodynamicznych
Rozpoczynamy przygotowywanie własnych preparatów biodynamicznych dla naszych nowych członków i sympatyków. Wytwarzają je w swoich gospodarstwach członkowie Stowarzyszenia Demeter-Polska, posiadający wieloletnią praktykę w tym zakresie.

Każdy kto samodzielnie nie może ich wykonać może liczyć na nasze wsparcie.

Właśnie jesteśmy w okresie przygotowywania preparatu 501, czyli preparatu krzemionki.
Będzie gotowy jesienią i na pewno go nie zabraknie!

Preparat 501 jest wytwarzany z mączki kwarcowej umieszczanej w rogach krowich i następnie sezonowanych w glebie w okresie wiosenno-letnim.

To podstawowy preparat w rolnictwie biodynamicznym, uzupełniający preparat krowieńca (500). Zapewnia harmonijny wzrost roślin, aktywizuje proces fotosyntezy i produkcję chlorofilu oraz zwiększa odporność roślin na choroby i szkodniki.

Wszystkich zainteresowanych preparatami zapraszamy do kontaktu.

W Juchowie krowy już na pastwisku!

Pierwsze wyjście bydła na pastwisko to święto w gospodarstwie biodynamicznym.

Krowy, po zimie spędzonej w oborach, z radością wybiegły na pastwisko zaraz po Świętach Wielkanocnych.

Rolnicy biodynamiczni zapewniają zwierzętom warunki chowu odpowiadające ich naturalnym potrzebom, w tym dostęp do pastwiska w półroczu letnim.

< KLIKNIJ W ZDJĘCIE, ABY OBEJRZEĆ FILM.